Rola Kościoła Katolickiego w budowie cywilizacji zachodniej (część II)

Rola Kościoła Katolickiego w budowie cywilizacji zachodniej (część II)

Drugą część opisu historycznej i niezaprzeczalnej roli Kościoła katolickiego (KK) w budowie cywilizacji Zachodniej zacznę od przedstawienia jego dokonań na polu nauki, co podobnie jak te opisane poprzednio, jest przedmiotem powszechnej ignorancji, a często nawet celowego przemilczenia i zamierzonych zafałszowań. Tym bardziej, że ukuto wręcz legendę o rzekomej wrogości KK do nauki, za przykład czego wałkuje się w nieskończoność jedyny w historii przykład kiedy Kościołowi można coś konkretnego zarzucić, czyli tzw. prześladowanie Galileusza, dlatego tak dla formalności, kilka zdań wyjaśnienia w tej materii.

Tak więc początkowo Galileusz cieszył się poparciem hierarchii kościelnej, mimo promowania systemu Kopernika, i tak przy okazji trzeba dodać wbrew mitom, iż Kościół nie sprzeciwiał się samej teorii, traktując ją jako model hipotetyczny, całkiem dobrze wyjaśniający zjawiska astronomiczne. Jednak Galileusz odrzucił pogląd, że to tylko hipoteza naukowa i zaczął używać naciąganych argumentów mających świadczyć o prawdziwości systemu Kopernika, (które po latach nauka udowodniła jako nietrafne), a co więcej zasugerował interpretację tekstów biblijnych. Wielu duchownych uważało, że Kopernik może mieć rację, jednak uważali iż potrzeba na to więcej dowodów, a nie tylko teorii; dodatkowo nastąpił tu atak protestantów oskarżających KK o brak szacunku wobec treści Biblii. Wobec tego w 1616 r. władze Kościoła zakazały mu głoszenia teorii Kopernika jako naukowego pewnika, pozwalając wszak traktować jako hipotezę do dalszych badań, z czym Galileusz się zgodził. W wydanym za namową papieża Urbana VIII „Dialogu o 2 najważniejszych systemach świata” Galileusz złamał swoją obietnicę, ogłaszając teorię Kopernika za pewnik, wobec czego rok potem oskarżono go o herezję i zakazano publikacji nt odkryć Kopernika. Ten niefortunny akt należy rozumieć w odpowiednim kontekście, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, a nie wyolbrzymiać go jako mitu o wrogim stosunku Kościoła do nauki, bo katoliccy uczeni nadal legalnie wykorzystywali prace Kopernika.

Od początku XX w. bezstronni historycy nauki zaczęli zauważać znaczącą rolę jaką KK odegrał w rozwoju nauki, lecz niestety mimo ich starań nawet po latach nie przebiło się to do powszechnej świadomości, stąd prawdziwe znaczenie Kościoła nadal pozostaje dla większości ludzi całkiem nieznane. Wybitne znaczenie miała tu Szkoła w Chartres, której pełny rozwój w XII w. stanowił ważny rozdział w historii myśli i nauki Europy Zachodniej. Jedną z cech charakterystycznych ówczesnej filozofii przyrody głoszonej przez wykładowców Szkoły było przekonanie, iż przyroda działa według ustalonych praw dostrzegalnych za pomocą rozumu i uczeni zainteresowani jej działaniem usiłowali stworzyć wyjaśnienia oparte na naturalnej przyczynowości. William z Conches, jeden z uczonych mnichów zaznaczył: „Nie odbieram Panu Bogu niczego, bo On jest Stwórcą wszystkich rzeczy z wyjątkiem zła. Ale przyroda, którą On ofiarował swoim stworzeniom pełni różne role i także zwraca się w stronę Jego chwały albowiem jest Jego dziełem”. William nie cierpiał tych, którzy odrzucali i podważali badania naukowe, argumentując, iż przyroda i świat stworzone przez Pana Boga skonstruowane są w taki sposób, by można wyjaśnić obserwowane przez nas zjawiska bez odwoływania się do zjawisk nadprzyrodzonych.

Z pewnością taki pogląd budzi pewne podejrzenia: czy filozofowie katoliccy mogą badać przyrodę z punktu widzenia przyczynowości i zarazem postrzegać ją jako racjonalny twór wraz z cudami i nadprzyrodzonymi zjawiskami? Myśliciele Szkoły z Chartes uważali, że Pan Bóg stworzył wszechświat wedle swoich upodobań i woli, jednak stwierdzili również, iż po stworzeniu Pan Bóg pozwolił przyrodzie funkcjonować według określonych zasad i nie ingerował w jej podstawową budowę, odrzucając nastawienie, iż racjonalne badania naturalnych przyczyn mogą być zniewagą dla Pana Boga (co było kluczowym spostrzeżeniem dla rozwoju nauki). Oczywiście nie znaczy to, że Pan Bóg, gdy to uznał za konieczne naginał te zasady do swoich planów jak choćby w przypadku wielu różnego rodzaju cudownych wydarzeń.

Czas działalności Szkoły w Chartes był okresem wielkiego intelektualnego ożywienia, promując podejście, że nie może być sprzeczności między prawdami wiary i usiłowaniami zrozumienia praw rządzących przyrodą.

Odnotować trzeba też nowe podejście do tematu zachowania się ciał niebieskich, bo już w okresie Ojców Kościoła (m.in. w dziełach św. Augustyna, Bazylego, Grzegorza z Nyssy, Hieronima i Jana z Damaszku) w głównym nurcie myśli chrześcijańskiej stopniowo przestano przypisywać naturze cechy ludzkie, tj, z obrazu wszechświata usuwano sugestie związane z tym, iż ciała niebieskie były bytami ożywionymi, choć minęło sporo czasu, zanim przystąpiono do badania praw nimi rządzącymi w sposób bardziej systematyczny.

Warto odnotować inny mało znany fakt, iż wielu znanych uczonych i odkrywców ze świata nauki, było katolikami (np. Ludwik Pasteur) a co więcej zaskakuje również znaczna liczba katolickich duchownych, którzy przyczynili się do rozwoju różnych istotnych czy wręcz przełomowych odkryć naukowych (już w XIII wieku franciszkanin Roger Bacon zasłynął w dziedzinach matematyki i optyki, będąc prekursorem współczesnej metodologii, podkreślając ważność doświadczeń i eksperymentów). Bez wątpienia rekordzistą pod względem duchownych zainteresowanych nauką był zakon jezuitów, którzy mieli swój udział w stworzeniu zegarów wahadłowych, pantografów, barometrów, teleskopów zwierciadlanych i mikroskopów; walnie przyczynili się też do rozwoju nauki o magnetyzmie, optyce, elektryczności oraz astronomii. W obszarze ich badań były także krążenie krwi w organizmie, możliwość lotu, wpływ Księżyca na oceany, falowe właściwości światła, logika symboliczna, systemy anty powodziowe na rzekach oraz wprowadzenie do matematyki znaków +/- Wielu znanych naukowców prowadziło z uczonymi jezuitami ożywioną korespondencję, dzieląc się hipotezami.

Dodatkowo jezuici wnieśli spory wkład w naukową wiedzę i infrastrukturę techniczną w Azji, Afryce oraz Ameryce Płd. zakładając tam obserwatoria astronomiczne, meteorologiczne, sejsmologiczne i geomagnetyczne

By nie poruszać się tylko w sferze ogólników, chcę przedstawić zupełnie nieznaną (poza kręgami naukowymi) postać jezuity z XVIII w. o którym współczesny mu członek Royal Society sir H. Hartley powiedział, że jest jednym z czołowych intelektualistów wszechczasów. Ojciec Rudjer Josip Bośkowić doskonale znał się na teorii atomowej, optyce, matematyce, astronomii, nauczając na wielu uniwersytetach całej Europy. Jako pierwszy opracował geometryczną metodę pomiaru orbity planetarnej opartą na trzech obserwacjach jej położenia, a jego „Teoria filozofii przyrody” wydana w 1758 r. do dziś budzi podziw z powodu podjęcia ambitnej próby zrozumienia struktury wszechświata przez pryzmat jednego zagadnienia. Oryginalne osiągnięcia o.Bośkovica przyśpieszyły rozwój fizyki atomowej XX w. przewidując kilka zjawisk, które zostały potem potwierdzone doświadczalnie. Mimo tak wielkich osiągnięć naukowych i uznania innych uczonych, ten wybitny jezuita na zawsze pozostał wierny Kościołowi.

Innego rodzaju dokonania, które cywilizacja Zachodnia zawdzięcza KK znajdują się na polach architektury i sztuki, gdzie artystyczna spuścizna jest tak bogata w motywy katolickie, iż trudno podważyć rolę Kościoła w tych dziedzinach. Stało się tak m.in. dlatego, że teologowie odnosili się do zasad katolickich w obronie sztuki przedstawiającej Chrystusa, świętych i sceny religijne, definiujących większość życia artystycznego Zachodu a największym wkładem, na pograniczu sztuki oraz architektury były średniowieczne katedry. Bliższe badanie proporcji, według których były one zbudowane ukazuje wspaniałą spójność geometryczną, szczególnie tych zbudowanych w stylu gotyckim, a szczególnie wyróżniały się tutaj wkomponowane w mury świątyń okna, dostarczające wspaniałej iluminacji. Warto też zaznaczyć, iż niektórzy papieże byli hojnymi patronami wielkich artystów i dzięki ich poparciu Michał Anioł i Rafael stworzyli jedne z najwspanialszych swoich dzieł.

Co ciekawe nastąpił też zaskakujący wpływ nauki na sztukę, w której wielu dziełach widać dbałość o geometryczną perspektywę, co wywodzi się z dawnego środowiska intelektualnego katolickiej Europy z jej postrzeganiem Pana Boga jako mierniczego, który w swoich stworzeniach zawarł podstawy geometrii.

Tak przy okazji to właśnie katolickie zainteresowanie geometrią doprowadziło do takiego sposobu przedstawiania świata przyrody, który umożliwił rewolucję naukową.

Według powszechnie panującej opinii za ojca myśli ekonomicznej uchodzi Adam Smith i inni myśliciele z XVIII w. lecz także w tym przypadku jest to opinia błędna, o czym powiedział w 1954 r. wielki ekonomista Joseph Schumpeter w „Historii analizy ekonomicznej”, składając hołd niedocenionym osiągnięciom późnej scholastyki: „To właśnie katolickich scholastyków powinniśmy nazwać autorami naukowej ekonomii”. Ta opinia jest oparta na faktach i wymienię poniżej kilka z nich.

Tak więc już w połowie XIV w. Jan Buridan, rektor uniwersytetu w Paryżu położył podstawy pod współczesną teorię pieniądza, pokazując jak pieniądz swobodnie i spontanicznie pojawia się na rynku, w procesie wolnej wymiany gospodarczej. Jego uczeń, Mikołaj z Oresme, będąc wszechstronnie uzdolnionym (matematyka, astronomia, fizyka) włożył istotny wkład w rozwój teorii monetarnej, zyskując po latach miano jej założyciela, jako pierwszy proponując zasadę znaną później jako „prawo Kopernika-Greshama”. Rozumiał on również niszczące dla gospodarki skutki jakie przynosi inflacja, oraz wyjaśniając, że obniżenie wartości pieniądza przez rząd nie przynosi żadnych dobrych rezultatów, przeszkadzając swobodzie handlu i podnosi całkowity poziom cen, przez co wzbogaca rząd kreujący pieniądz kosztem jego użytkowników.

Wśród najbardziej znanych i ważnych zasad ekonomii powstałych z pomocą katolickich scholastyków, jest subiektywna teoria wartości, w myśl której twierdzili oni, że wartość towaru nie wynika wyłącznie z obiektywnych czynników, jak koszt materiału i robocizna, ale jest pochodną subiektywnej oceny poszczególnych osób. To franciszkanin Pierre de Jean Olivi jako pierwszy wysunął tą teorię twierdząc, że z ekonomicznego punktu widzenia wartość towaru wynika z subiektywnej oceny poszczególnych osób, które szacują jej przydatność i atrakcyjność. Zatem słusznej ceny nie można było ustalić na podstawie teoretycznych czynników bo powstaje ona raczej ze wzajemnej relacji sprzedawca-kupiec, która jest nie do przewidzenia. Kto by pomyślał, iż jedna z podstawowych teorii ekonomii pochodzi od mnicha z XIII w.?

Interesującym jest, iż K. Marx, ojciec-teoretyk komunizmu odrzucał istnienie obiektywnej moralności, a głęboko wierzył, iż obiektywne wartości można przypisać towarom. Co ciekawe, subiektywna teoria wartości rozwinęła się głównie w krajach katolickich, zaś teoria wartości oparta na wkładzie pracy, w krajach protestanckich. Jak więc widać, przypadek powstania podstawowych zasad ekonomii jest także dziełem katolików, choć jest to znane tylko historykom.

Kościół położył też olbrzymie zasługi na całkiem innym polu, a mianowicie w dziedzinie dobroczynności, co znów jest przemilczane. Opisanie dobroczynnej pracy KK objęłoby wiele tomów, bo trzeba by wrócić do samych początków chrześcijaństwa, kiedy działalność ta była wykonywana przez pojedyncze osoby, parafie, diecezje, zakony i organizacje świeckie. Bez obawy posądzenia o przesadę można powiedzieć, iż katolicka dobroczynność nie miała sobie równych pod względem ilości i różnorodności wykonywanej pracy, stąd na miejscu byłoby stwierdzenie, iż to Kościół wynalazł zachodnią dobroczynność. Oczywiście już w starożytności niektórzy zamożni ludzie przeznaczali znaczne sumy na pomoc biednym, lecz nie zawsze czynili to bezinteresownie, gdy np. na łaźniach miejskich widniały ich nazwiska. Poza tym stoicyzm, szkoła filozoficzna pochodząca z ok. 3 wieku przed Chrystusem postrzegała litość i miłosierdzie jako wady ludzkiego charakteru, których racjonalne osoby powinny unikać. Dopiero pod wpływem chrześcijańskiej dobroczynności to lodowate serce stoicyzmu zaczęło topnieć, by w miarę rozprzestrzeniania się nauki Chrystusa całkiem się stopić.

Wszystko wskazuje też na to (choć są tu różne opinie), że Kościół był instytucją, która jako pierwsza powołała do życia coś na kształt szpitali, gdzie zatrudniano lekarzy stawiających diagnozy i przepisujących leki oraz ewentualnie oferowano opiekę ciężko chorym. Od IV wieku KK zaczął finansować zakładanie szpitali na dużą skalę i w końcu działały one w prawie każdym większym mieście, opiekując się chorymi, wdowami, sierotami oraz wszystkimi ubogimi. Koniecznie trzeba dodać, iż sponsorami ich były zakony ale i część biskupów, dając przykład do darowizn na rzecz szpitali ze strony bogatych świeckich (taki stan rzeczy trwał dobre kilkaset lat, zanim stworzono państwowe szpitale). Zakony Rycerskie powstałe na fali krucjat, kierowały szpitalami na terenie całej Europy a najbardziej znany, Zakon Kawalerów Maltańskich z racji swej szczególnej posługi, był określany Zakonem Szpitalników. Oprócz opieki medycznej, łącznie z prowadzeniem hospicjów prowadzili oni szeroką działalność dobroczynną. Doskonała organizacja tych szpitali w połączeniu z głębokim oddaniem chorym, służyła za wzór dla całej Europy i z czasem zaczęły się pojawiać instytucje wzorowane na szpitalu w Jerozolimie. Ta działalność była tak imponująca, że dostrzegali ją nawet wrogowie KK, m.in. z tego powodu, iż choć szpitale były przeznaczone dla chrześcijan, to przyjmowały też biednych muzułmanów i Żydów.

Zasięg i jakość szpitalno-dobroczynnej działalności Kościoła stała się najbardziej widoczna, gdy go zabrakło, a stało się tak np. w XVI w. gdy angielski król Henryk VIII rozwiązał klasztory, konfiskując ich majątki i potem sprzedając za bezcen ludziom go popierającym. Konsekwencją ruchu króla był wybuch powstania, wskutek ogólnego gniewu społeczeństwa, które boleśnie odczuło zanik klasztornej dobroczynności. Podobny ruch dokonała rewolucyjna Francja, konfiskując własności Kościoła w konsekwencji czego 50 lat po wybuchu rewolucji, we Francji było o połowę mniej szpitali. Pod względem zaangażowania się w dzieła dobroczynne, szczególnie wyróżniali się benedyktyni, cystersi, franciszkanie i dominikanie.

Chociaż na darmo tego szukać w tekstach kultury zachodniej, to właśnie Kościół w dobrym tego sensie zrewolucjonizował działalność dobroczynną, zarówno pod względem jej charakteru, jak i funkcjonowania. Niespotykane wcześniej ilości darowizn oraz systematyczna, zinstytucjonalizowana opieka nad sierotami, wdowami, biednymi oraz chorymi to wyniki, które mówią same za siebie i jak zwykle szkoda, że ten wkład KK jest tak powszechnie ignorowany lub zapomniany, choć dziś współcześni i bezstronni uczeni zaczęli w końcu obalać to rażące pominięcie faktów historycznych. No cóż, lepiej późno, niż wcale…

+ posts

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *