Rola Kościoła w budowie cywilizacji zachodniej (część I)

Rola Kościoła w budowie cywilizacji zachodniej (część I)

Profesor Thomas Woods napisał 20 lat temu dzieło monumentalne, choć mieści się ono na zaledwie 240 stronach. Rok po oryginale ukazał się w Polsce „Jak Kościół Katolicki zbudował zachodnią cywilizację”, a mimo skromnej objętości, książka ta jest skarbnicą wiedzy na tytułowy temat i autor uzasadnia go dobrze udokumentowanymi faktami. Ponieważ zakres i przedstawiona przez autora tematyka jest zbyt ważna na skromną i ograniczoną objętościowo recenzję, postanowiłem przedstawić Państwu obszerne (w kilku odcinkach) streszczenie treści książki obalającej powszechną opinię, umniejszającą znakomite osiągnięcia Kościoła i jego wkład w rozwój ludzkości oraz powstanie cywilizacji. To bardzo pouczająca lektura.

Z pewnością Kościół Katolicki (dalej KK) nie pretenduje do wyłączności w budowie zachodniej cywilizacji i nie kwestionuje wpływu starożytnej Grecji czy Rzymu, a wręcz podkreśla, iż sam przyjął wiele z najlepszych tradycji. Zarazem jednak zdumiewa to, iż ogromny i niezaprzeczalnie ważny wkład katolicyzmu jest pominięty w kulturze popularnej i powszechnym obiegu medialnym. Nawet na uniwersytetach wiedza większości studentów ogranicza się często do powtarzanych opinii o rzekomym upadku Kościoła, zaś dzieje katolicyzmu to dla nich historia ignorancji, represji i stagnacji. Raczej nikt z nich nie słyszał o wkładzie KK w kształtowanie systemu szkolnictwa wyższego, ustanowieniu prawa międzynarodowego, zasług w nauce czy fundamentalnych zasad prawnych. A prawda jest taka, że Zachód zawdzięcza KK dużo więcej, niż większość ludzi, w tym i katolików, może przypuszczać. Bez zbytniej przesady można wręcz stwierdzić, że to KK zbudował nie tylko cywilizację chrześcijańską, ale i szerzej zachodnią.

Choć katolicy wierzą w świętość Kościoła jako dzieła prowadzonego przez Ducha Świętego, to wszak ją oddzielają od grzesznej natury jego członków, w tym osób konsekrowanych do stanowiska papieża włącznie.

KK był oskarżany w swoich dziejach o popełnienie wielu niechlubnych czynów, lecz z czasem po dokładnej ich analizie okazało się, że były to stronnicze mity mające mu zaszkodzić, lub też były co najmniej wyolbrzymione lub zafałszowane (tak jest w przypadku instytucji Inkwizycji lub okresu średniowiecza i roli jaką w tamtych czasach odgrywał KK). Dziś uczeni, którzy bezstronnie podchodzą do historii Kościoła, rozstrzygnęli sporo uznanych poprzednio za hańbiące spraw, stawiających go w fatalnym świetle, tym niemniej są i tacy, których misją jest przedstawienie jego dziejów w zdeformowany sposób. Na szczęście jest to mniejszość, lecz niestety bardzo wpływowa i kształtująca ogólną percepcję, więc nawet wśród katolików mało kto wie, jak ogromną pozytywną rolę odegrał KK w takich dziedzinach jak muzyka, sztuka , architektura, szkolnictwo wyższe, prawo czy postęp naukowy, który przyczynił się do wybuchu rewolucji przemysłowej. I właśnie książka Thomasa Woods’a niszczy takie kłamliwe stereotypy.

Ulubionym chłopcem do bicia jest wspomniane wyżej średniowiecze, stąd należy poświęcić temu tematowi trochę miejsca. Dawniej termin ciemne wieki oznaczał prawie tysiąclecie, dzielące starożytność od Odrodzenia ale z czasem został zawężony i wyłączono z niego okres IX, X i XI w. By jednak doszło do wykorzystania najlepszych sił i zdolności KK, trzeba było zerwać z zależnością od cesarza i poszukania innej siły politycznej, która dałaby Kościołowi większą swobodą i była chętna zawrzeć wzajemnie korzystny sojusz. Wybór nie był trudny, bo jedyną opcją było zwrócenie się w VIII w. do Franków, gdzie nastały po dynastii Merowingów rządy nowej, założonej przez Karola Wielkiego. Kościół ułatwił więc transfer władzy w ręce Karolingów, z którymi Rzym nawiązał ścisłą współpracę na rzecz przywrócenia wartości cywilizowanego świata, które to dzieło zaczęto od budowy systemu edukacji, a wynikiem tego był tzw. renesans karoliński.
Należy tu oddać hołd ówczesnym uczonym mnichom, którzy poza studiowaniem dzieł Ojców Kościoła i starożytnej literatury rzymskiej umieli wznieść się ponad nauki religijne (które oczywiście też rozwijano).
Ustanowiono wtedy 7 tzw. sztuk wyzwolonych, na które składały się astronomia, muzyka, arytmetyka, geometria, logika, gramatyka i retoryka, na podstawie których przez następne kilkaset lat opierał się postęp intelektualny.

Ważnym osiągnięciem „renesansu karolińskiego” był istotny wynalazek w piśmie, czyli tzw. „minuskuła karolińska”, która pozwoliła zunifikować odmienne rodzaje pisma używane w różnych częściach Europy. Przed jej wprowadzeniem pisanie i czytanie zajmowało sporo czasu, bo nie używano jeszcze małych liter, interpunkcji ani odstępów między między wyrazami, więc nareszcie Europa mogła zacząć powszechnie używać pisma, które nie przysparzało większych trudności w pisaniu i czytaniu.

Kościół po atakach barbarzyńców i zniszczeniu Imperium Rzymskiego, był jedyną instytucją, która przetrwała tą zawieruchę z IV i V wieku, jednak zniszczenia były bardzo dotkliwe (osiągnięcia myśli i kultury, rozwoju miast). Rola Kościoła w tych dziedzinach została poddana próbie w IX i X w. gdy zachodnią Europę zalały niszczące ataki Wikingów, Madziarów i hord muzułmańskich. Tylko determinacja katolickiej hierarchii, zwykłych księży, mnichów i katolickich władców uchroniła Europę przed cywilizacyjną zapaścią. Zachowanie starożytnego dziedzictwa Zachodu nie było łatwe, bo najeźdźcy rabowali biblioteki klasztorne, paląc przy okazji wiele bezcennych zbiorów, lecz w końcu Europa odzyskała swe siły po latach grabieży i to odrodzenie nie byłoby możliwe bez przewodnictwa KK. I tutaj trzeba koniecznie szerzej napisać o roli jaką w tym procesie odegrały zakony katolickie.
III rozdział dzieła T.

Woods’a to „Jak zakonnicy ocalili cywilizację” i nie ma w tym chyba dużej przesady, bo faktycznie chrześcijański monastycyzm (głównie zachodni) i wyrosłe z niego zakony odegrały tu kluczową rolę. Bez wątpienia jednym z głównych czynników było dzielenie się osiągnięciami w obszarze nauki i kultury lecz nie można pominąć też istotnego wpływu w obszarze wiedzy praktycznej, skoro dewizą benedyktynów było „Ora et labora” (Módl się i pracuj). Rozwój rolnictwa w znacznej części Europy zawdzięczamy zakonnikom, którzy ugory i pustkowia uczynili ziemią uprawną, zajmując się hodowlą bydła, osuszaniem grzęzawisk, karczowaniem lasów etc. Praktycznie każdy klasztor benedyktyński był ośrodkiem kształcenia dla całego regionu, nie zapominając oczywiście o modlitwie i nauczaniu w szkołach. Tam gdzie się pojawili zakonnicy, wprowadzano nowe efektywne uprawy i metody produkcyjne, wcześniej nie znane jak hodowla bydła i koni, sztukę warzenia piwa i produkcji win, pszczelarstwo, sadownictwo oraz krytyczną na wielu terenach sztukę irygacji. Ale ich osiągnięcia nie ograniczały się tylko do rolnictwa.

Jednym z nich był system napędzania energią wodną i to nie tylko przy młynach używanych do mielenia zboża, bo opracowali rewolucyjne jak na ówczesne czasy technologie przesiewania mąki, szycia tkanin i garbowania skóry, a dodatkowo sieć komunikacyjna między klasztorami ułatwiła szybkie rozpowszechnienie informacji dotyczących tych wynalazków. Zakon cystersów zasłynął z nowych technik i rozwiązań w dziedzinie metalurgii, gdzie niemal każdy klasztor miał w pobliżu małą fabrykę (napędzaną oczywiście energią wodną), w których dokonywano wytopu metali oraz ich obróbki w kuźniach. O skali zaawansowania średniowiecznych technik świadczy to, że pomysły mnichów użyto w rewolucji przemysłowej w XVIII wieku. Nie do wiary, ale na początku XI mnich Eilmer przeleciał zbudowanym przez siebie szybowcem ponad 180 m by kilkaset lat później zainspirować jezuitę o. Francesco Lana-Terzi do badań w kwestii geometrii i fizyki maszyny latającej (uznano go za ojca lotnictwa). Warto też przypomnieć o tradycji budowy zegarów, z których pierwszy zbudował w 996 r. przyszły papież Sylwester II, zaś w XIV w. opat benedyktyński R. Wallingford, jeden z prekursorów trygonometrii, stworzył zegar astronomiczny i dopiero po 200 latach powstał inny, który mógł się z nim równać pod względem precyzji.

Tak na marginesie (może to drobnostka), mnisi żyjący w pobliżu wybrzeży mórz starali się ostrzegać żeglarzy przed niebezpieczeństwami, ustawiając specjalne urządzenia, jak zrobił to np. w Szkocji opat w Arbroath, zakotwiczając pływający dzwon alarmujący przed groźnymi skałami u wybrzeży. Choć w wiekach średnich KK nie zajmował się jakąś twórczą działalnością, to nie ma wątpliwości, iż dzieła literackie starożytnego Rzymu przetrwały dzięki klasztornym bibliotekom, gdzie mnisi żmudnie kopiowali i następnie składali je w bibliotekach i szkołach przykatedralnych. Ta praca nie ograniczała się tylko do kopiowania ale i do praktyki, bo np. wykłady z medycyny były głoszone w klasztorze św. Benignusa w Dijon, misi u św. Galla prowadzili szkołę malarstwa a szereg klasztorów uczył greki i hebrajskiego, a sami mnisi uzupełniali w ten sposób swe wykształcenie uczęszczając do klasztornych szkół.

Olbrzymie znaczenie miało tu opactwo Benedyktynów na Monte Cassino, gdzie w XI w. oprócz ogromu prac w dziedzinie sztuki i nauki, powrócono do badań nad starożytnymi tekstami, także pismach ojców Kościoła, które miały kluczowe znaczenie dla cywilizacji zachodniej. Dodatkowo mnisi pełnili niezastąpioną rolę ówczesnych nauczycieli i twórców raczkującego systemu oświaty: św. Bonifacy otwierał szkołę w każdym założonym klasztorze na terenie Niemiec, w Anglii mnisi św. Augustyna zakładali szkoły w miejscach gdzie się osiedlali, zaś św. Patryk w Irlandii prowadził ośrodki nauczania dla duchownych i osób świeckich. Także katedry stały się centrami lokalnego szkolnictwa, które może nie na najwyższym poziomie, upowszechniało wszak tak cenione edukacyjne umiejętności czytania i pisania. Mnisi byli też w tamtych czasach myślicielami i filozofami, kształtując myśl religijną i polityczną, stając się pomostem między starożytnością, średniowieczem i epoką współczesną, kładąc podwaliny pod powstanie przyszłych uniwersytetów, o czym teraz ciut więcej…

Pewnie większość dzisiejszych studentów ma kłopot z określeniem ram czasowych średniowiecza, będąc przekonanymi, że był to okres ignorancji, zastoju, przesądów i intelektualnej pustki. I tu się bardzo mylą, bo to wszak średniowieczu zawdzięczamy jedno z najwspanialszych osiągnięć zachodniej cywilizacji, tj. systemowi szkolnictwa wyższego i jego dziecku, czyli narodzinach nowego zjawiska w historii Europy, a mianowicie instytucji uniwersytetu. Do dziś jego struktura z wydziałami, kursami akademickimi, stopniami naukowymi, podziałem na studia licencjackie i magisterskie ma swe źródło w wiekach średnich. To KK rozwinął to wszystko, jako jedyny wykazując ciągłe zainteresowanie kultywowaniem i rozwojem wiedzy. Szkoły katedralne, poczynając od nieformalnych spotkań uczniów i nauczycieli, powoli ewoluowały przekształcając się w znaną nam instytucję, po jakimś czasie niezależnie od miejsca, mającą pewne cechy charakterystyczne i często walcząc z zewnętrzną władzą o autonomię w rządzeniu, stając się stopniowo pewnego rodzaju korporacjami.

Oprócz wkładu w naukowe doskonalenie uniwersytetów, Kościół pełnił też kluczową rolę w ich zakładaniu i wspieraniu dalszego rozwoju, m.in. przez nadawanie uczelniom statutu. Ponieważ papież i cesarz mieli w teorii władzę nad całym chrześcijańskim światem, stąd uniwersytety musiały zwracać się do nich o prawo nadawania stopni naukowych, co wszak miało tę zaletę, iż były uznawane one na terenie całego świata chrześcijańskiego (tytuły nadane przez monarchów były uznawane tylko na podległym im terenie). Do czasu reformacji powstało aż 81 uniwersytetów i niektóre z nich (Bolonia, Oxford, Paryż) miały taką renomę, że zdobyty tam tytuł magistra upoważaniał do nauczania na całym świecie. Papiestwo dodatkowo pełniło rolę arbitra, kiedy dochodziło do sytuacji konfliktowych między uczelniami czy władzami lokalnymi, stąd papieże często interweniowali w imieniu uniwersytetów, gdy naruszano suwerenność uczelni, pełniąc również rolę protektorów nowego sytemu szkolnictwa wyższego, stanowiąc autorytet do którego zwracali się także studenci oraz kadra naukowa uniwersytetu. To Kościół budując międzynarodową społeczność akademicką przyczyniał się do ożywionej i wolnej debaty, co w ówczesnych czasach nie było wcale takie oczywiste, a dziś kojarzonej z działalnością wyższych uczelni.

W przeciwieństwie do obiegowej opinii, iż wszystkie dziedziny badane przez średniowiecznych uczonych miały kontekst teologiczny, uczeni szanowali odrębność filozofii przyrody i próbując wyjaśnić zjawiska naturalne, starali się oddzielać swe badania od religii, stąd pogląd uznający autonomię filozofii przyrody wobec teologii panował też wśród samych teologów, którzy zajmowali się m.in. naukami fizycznymi. Dobrze oddaje to reakcja brata Albertusa, nauczyciela św. Tomasza z Akwinu, który poproszony przez braci o napisanie książki o fizyce omówił im obawiając się, iż będą oczekiwali od niego wplecenia do książki treści religijnych. Należy podkreślić, że średniowieczni studenci byli świadomi subtelności języka w prowadzeniu argumentacji, stąd też w edukacji uniwersyteckiej podkreślano znaczenie i przydatność rozumowania i logiki.

Okres średniowieczna był czasem scholastyki, czyli metody pracy naukowej, której narzędziem w badaniach filozoficznych i teologicznych był rozum i dialektyka, gdy zestawiano przeciwstawne stanowiska a następnie następowało rozstrzygnięcie sporu na drodze rozumowego dowiedzenia słuszności danego stanowiska. Wśród teologów zasłynął użyciem tej metody św. Anzelm, którego racjonalny tok rozumowania przedstawiony przy argumentacji za istnieniem Boga zaintrygował nawet wątpiących. Jednak najwybitniejszym scholastykiem był bez wątpienia św. Tomasz z Akwinu, z pewnością jeden z największych intelektualistów wszech-czasów. Jego wybitne osiągnięcie „Suma teologiczna” stawiało tysiące pytań, dostarczając na nie odpowiedzi w kwestiach teologii i filozofii i co ciekawe uznał, iż sporo myśli Arystotelesa można pogodzić z nauką KK. Scholastycy na czele ze św. Anzelmem i Tomaszem rozważali szereg istotnych spraw i problemów, jednak najważniejszym była dla nich sprawa wykorzystania rozumu w obronie wiary co im się znakomicie udało a pięć sposobów na ukazanie i konieczność istnienia Boga są intelektualno-logicznym majstersztykiem św. Tomasza (jego metoda użycia do tego związku przyczynowo-skutkowego załamuje ateistów).

Papieże i biskupi KK uważali uniwersytety za skarby cywilizacji chrześcijańskiej, a jedną z zasług wieków średnich dla także współczesnej nauki była praktycznie nieograniczona swoboda nauczania w systemie, w którym toczyły się dyskusje i spory uczonych na gruncie logiki bez podważania przydatności ludzkiego rozumu Podsumowując to, można zapytać, jak to możliwe, że powstał tak rażąco skrzywiony obraz średniowiecza funkcjonujący w powszechnej świadomości.

Okresu który spełnił tak kluczową rolę w kształtowaniu zachodniej cywilizacji i bez którego naukowej tradycji trudno sobie wyobrazić postęp, który się potem dokonał m.in. w filozofii przyrody, co było bezcennym podarunkiem dla obecnego świata nauki.

+ posts

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *